#Trendy #Sephora News!

Czy nasza codzienna dieta może mieć wpływ na klimat?

(Uaktualniono 25/11/2021 09:10)

postać kobiety, która przytula warzywa

Czy ograniczenie spożycia niektórych produktów wpłynie na zmniejszenie zagrożenia katastrofą klimatyczną? Postaram się Wam przybliżyć temat, który niby znamy wszyscy, a mam wrażenie, że nadal nie zdajemy sobie sprawy z realnego wpływu, jaki ma on na nas i na otaczające nas środowisko.

Jedzenie to coś, co dotyczy każdego z nas. Nieważne co robimy, skąd pochodzimy, gdzie mieszkamy – coś jeść musimy. Nasze zwyczaje żywieniowe zmieniały się przez lata. Najpierw były one związane po prostu z tym, co było dostępne. Przez wieki ludzie prowadzili koczowniczy tryb życia. Dopiero kiedy odkryliśmy magię ziaren, możliwość ich sadzenia i zbierania plonów, mogliśmy osiedlić się gdzieś na dłużej, co kompletnie zmieniło nasze możliwości.

 

Jak w większości przypadków, wszystko miało się całkiem dobrze, do czasu rewolucji przemysłowej. Moc maszyn, zasilanych czymś więcej niż siłą ludzkich rąk, spowodowała, że wszystko przyspieszyło. Zazwyczaj kojarzy nam się to z czymś dobrym. Niestety teraz, z perspektywy czasu, widzimy też negatywne skutki tego rozwoju. Zaślepieni obietnicą przyszłości, zatraciliśmy to co najcenniejsze, czyli  balans i połączenie z naturą. Maszyny i technologia sprawiły, że zapomnieliśmy, że zależymy właśnie od Ziemi.

 

Rolnictwo (w tym hodowla zwierząt) jest potężną częścią światowej gospodarki i odpowiada za emisję 1/3 gazów cieplarnianych. [1] Obszary rolnicze zajmują blisko 40 proc. powierzchni Ziemi i zużywają prawie 70 proc. wody z ujęć podziemnych i powierzchniowych.[2] A to oznacza, że to, co wkładamy w sklepie do koszyka, ma olbrzymie znaczenie - dla nas, naszego zdrowia i naszej Planety.

 

Ograniczanie spożycia mięsa – wpływ na klimat

 

Naukowcy od lat powtarzają, że jedną z najskuteczniejszych rzeczy, którą możemy zrobić jako jednostka, aby uniknąć nadchodzącej katastrofy klimatycznej, jest ograniczenie spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego. Dlaczego?

 

Zużycie wody

Po pierwsze, produkcja mięsa i nabiału zużywa bardzo dużo wody (70%!), której jak wiadomo, mamy coraz mniej.

 

Uprawa ziemi

Po drugie, przy stale rosnącej populacji, musimy myśleć mądrze o tym, jak wyżywić nowe pokolenia, a dieta odzwierzęca nie jest dobrym rozwiązaniem. Żeby mięso wylądowało na naszym talerzu, potrzebujemy dużej liczby pastwisk, dużo większej niż w przypadku jedzenia roślinnego – wieprzowina potrzebuje 36 razy więcej ziemi niż groch[3], ponieważ najpierw 

musimy wyhodować paszę dla krów, co z kolei jest zabójcze dla bioróżnorodności (np. 97% soi z Amazonii jest produkowana na paszę[4])

Jeśli zebralibyśmy wszystkie rośliny, które teraz służą jako pożywienie dla zwierząt w hodowlach przemysłowych, moglibyśmy wykarmić nawet 3 miliardy ludzi! Przy ogromnej liczbie osób cierpiących z głodu, taka liczba ma znaczenie.

 

Emisja gazów cieplarnianych

Według szacunków, przemysłowe hodowle zwierząt odpowiadają za około 14,5 procent emisji gazów cieplarnianych – to więcej niż cały transport! (samochody, samoloty, autobusy itp.)

 

Wylesianie

Produkcji żywności przypisuje się też 80 % odpowiedzialności[5] za wylesienie. Najwięcej lasów wycina się właśnie pod pastwiska i uprawy paszy. A jak wiadomo, drzew potrzebujemy bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. I to nie tylko w dżungli Amazońskiej.

Ograniczanie jedzenia mięsa – co możemy zrobić?

W Polsce statystycznie rocznie konsumujemy około 61 kg mięsa. Pocieszającym może być fakt, że w 2019 roku zanotowano 20% spadek jego spożycia. Prawie 60% rodaków deklaruje ograniczenie w tym zakresie na rzecz produktów roślinnych.[6]

No i do tego dochodzi jeszcze etyka… Greenpeace podaje, że rocznie trzeba zabić 76 miliardów zwierząt, żeby ludzie mogli jeść tyle mięsa, ile jedzą.[7] Większość z nich nigdy nie doświadczy życia w godnych, naturalnych warunkach, a nawet nie zobaczy światła dziennego.

I nie, nie chodzi tutaj o nagłe przestawienie się na kotlety sojowe i sałatę. Chodzi o to, żeby mieć świadomość, co nasz obiad robi naszej planecie. Jeśli ktoś chce jeść mięso, droga wolna. Ale może lepiej nie jeść go aż tyle? Spróbować co drugi dzień ugotować danie jarskie? W końcu w naszej historii te dania królowały na stole, mięso było raczej od święta. Mamy więc dużo inspiracji i to nie tylko w postaci klusek i pierogów. Książek kucharskich, blogów czy kont na youtubie, które pomogą wyczarować pyszny roślinny posiłek jest coraz więcej!

Do tego dochodzą coraz to nowsze alternatywy, jak bezmięsne kabanosy czy burgery, które trudno odróżnić od tych odzwierzęcych. Nie są już tylko ideą z trendbooka o przyszłości, ale rzeczywistością prosto z supermarketu. Nawet w Polsce powstaje coraz więcej start-upów, 

które zajmują się tworzeniem zamienników. Ostatnio próbowałam np. jogurtu z fasoli[8] i… był pyszny!

Ciekawym tematem jest też mięso z próbówki, czyli z takie, które powstało w laboratorium. Kiedyś jego kawałek kosztował kilkaset tysięcy dolarów, teraz już zaczynają go serwować niektóre restauracje. Pod kątem etycznym ma to dla mnie dużo znaków zapytania, ale pod kątem emisji – drastyczna poprawa!

Możemy też zadbać, żeby jajka, które wrzucamy do jajecznicy, nie miały pieczątki z „trójką” (która oznacza chów klatkowy) – chociaż od tych coraz częściej się na szczęście odchodzi. Na rynku można też znaleźć roślinne zamienniki, np. Just Egg.

No i żeby kurczak na niedzielny rosół był z zaufanego źródła, a nie z supermarketu.

W końcu jesteś tym, co jesz.

 

Na szczęście zaczynamy zawracać z tej drogi szybkiego ruchu i wracamy do lokalnych dostawców. Pandemia na pewno też w tym pomogła. W miastach pojawia się coraz więcej Kooperatyw, do łask powracają warzywniaki, a ogrody społecznościowe można znaleźć nawet w szkołach! Jednym z moich marzeń jest to, żeby w szkołach były zajęcia, na których dzieci mogłyby same mieć pod opieką grządkę i zobaczyć jak rośnie ogórek. Niby oczywista sprawa, ale ja jako ‘dziecko z miasta’ odkryłam to dopiero mając dwadzieścia kilka lat…

Im bardziej będziemy związani z tym co jemy, znali rolnika który ciężko pracował nad tym, żebyśmy mieli pomidory, chociaż raz zobaczyli proces powstawania chleba… tym bardziej będziemy doceniali i szanowali to co mamy na talerzu.

Kilka ciekawostek:

 

  • Mięso i inne produkty odzwierzęce odpowiadają za dwukrotnie większą emisję gazów cieplarnianych niż uprawa żywności roślinnej.[9]
     
  • Każda rodzina w Wielkiej Brytanii eliminująca mięso z jednego posiłku w tygodniu ma taki sam wpływ na środowisko, jak wyeliminowanie z dróg 16 milionów samochodów.[10]
     
  • Raport Greenpeace z 2018 r. mówi, że „w celu uniknięcia niebezpiecznych zmian klimatycznych i utrzymania postanowień Porozumienia Paryskiego, globalna produkcja i konsumpcja mięsa i przetworów mlecznych musi zostać zmniejszona o połowę do 2050 roku. W przeciwnym razie w nadchodzących dziesięcioleciach rolnictwo będzie
     
  • Odpowiedzialne za 52% globalnej emisji gazów cieplarnianych, z czego 70% będzie pochodzić z produkcji mięsa i nabiału.[11]
     
  • Badanie opublikowane w Environmental Research Letters wykazało, że stosowanie diety roślinnej ma trzy razy lepszy wpływ na środowisko niż pranie odzieży w zimnej wodzie, cztery razy lepszy niż suszenie prania na sznurkach (zamiast w suszarce) lub recykling i osiem razy lepszy niż wymiana żarówek na energooszczędne.[12]
     
  • U osób spożywających siedem lub więcej porcji owoców i warzyw dziennie występuje o 33% mniejsze ryzyko przedwczesnej śmierci w porównaniu z osobami, które jedzą mniej niż jedną porcję.[13]

Więcej wege ciekawostek znajdziecie tu: https://infovege.com/weganizm-w-liczbach/

Marnowanie jedzenia

Kolejnym ważnym tematem jest marnowanie jedzenia. W Polsce emisja z odpadów z żywności jest szacowana na 16,5 mln ton CO2 - to ponad połowa emisji generowanych w naszym kraju przez rolnictwo.

Co roku w Polsce marnuje się aż 9 mln ton żywności. Taka ilość wystarczyłaby do nakarmienia wszystkich mieszkańców Warszawy przez 10 lat. Jednocześnie ponad 1,6 mln Polaków żyje w skrajnym ubóstwie. To istny paradoks! – mówi Marek Borowski, prezes Zarządu Federacji Polskich Banków Żywności.

W samej Polsce co sekundę do domowych śmietników trafiają 92 kilogramy pożywienia! To tak, jakbyśmy co chwilę wyrzucali 184 bochenki chleba!

Marnujemy przede wszystkim pieczywo, resztki z gotowania i nabiał.

Wyrzucając jogurt, śmietanę czy chleb, nie tylko pozbywamy się niezjedzonych produktów, ale również marnujemy wodę i surowce i przyczyniamy się do produkcji ton odpadów, których utylizacja pochłonie kolejne litry wody i spowoduje emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Nic dziwnego, że zmniejszenie o połowę skali marnotrawstwa żywności do 2030 roku znalazło się wśród 17 najważniejszych celów rozwojowych ONZ.[14]

 

Co możemy z tym zrobić? 

Na zakupy nie chodź głodny, pomoże to podjąć przemyślane decyzje.

Dwa - rób listę zakupów. Wtedy jest większa szansa, że kupi się tylko to, po co rzeczywiście się przyszło. No i pamiętaj o własnych siatkach na zakupy!

W internecie jest mnóstwo specjalistek od gotowania z resztek i przechowywania jedzenia, np. Jagna Niedzielska czy Sylwia Majcher. Polecam!

Ciekawym ruchem są Klimatarianie. To ludzie, dla których nie ma znaczenia co jedzą, ale to, jaki ma to jedzenie ślad węglowy. Stawiają przez to na produkty lokalne i sezonowe. Droga z pola na stół powinna być jak najkrótsza.  I tak, okazuje się, że tost z awokado, mimo że jest #vegan, nie jest wcale takim super pomysłem. Mam nadzieję, że niedługo takie informacje będąna opakowaniach, tak żeby cena odzwierciedlała wpływ na Planetę,

Tutaj możecie obejrzeć krótki filmik o tym pomyśle: https://www.youtube.com/watch?v=yxj4WsMJmXE

 

Im bardziej zgłębiam temat jedzenia, tym bardziej nie mogę się nadziwić, ile rzeczy jeszcze nie wiem i jak szybko wszystko się zmienia. A przede wszystkim, jak szybko zachodzą te zmiany i jak duży mamy na nie wpływ my jako konsumenci. Jeszcze 5 lat temu po roślinne przekąski musiałam jeździć do Berlina. Teraz, wystarczy że zejdę na dół do sieciowego sklepu spożywczego.

Ostatnio poznałam krakowską piekarnię rzemieślniczą, która niesprzedany chleb zamienia w… wódkę. I to taką, która zgarnia nagrody! A plany mają dalekie i szerokie, np. linię kosmetyków z chleba![15]

Latem w Kopenhadze piłam piwo też właśnie z czerstwego chleba. Żaden ze mnie znawca, ale nie było to w ogóle odczuwalne!

Dużą nadzieję pokładam w biotechnologii, która mam nadzieję pomoże nam przerabiać resztki jedzeniowe w produkty, które nam jeszcze mogą posłużyć.

Jeżeli chcemy uratować Świat musimy zacząć działać już dziś, z góry, z dołu, jako jednostka i jako grupy, firmy, rządy. Każda zmiana ma znaczenie.

Jeżeli już przesiedliście się na rower czy komunikację miejską, może teraz czas na kanapkę z wege pastą zamiast z szynką? Moc tej zmiany będzie nieoceniona!

Co czytać: Sitopia

                  Klimat to my

Aplikacja: Too Good to Go, Foodsi

 

*******************************************************************************************************

Areta Szpura Biografia

*******************************************************************************************************

Sephora zobowiązała się do wspierania bardziej odpowiedzialnego piękna, działań w zakresie zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska. Na sephora.pl i w perfumeriach, na Klientów czekają specjalne oznaczenia ekozaangażowanych produktów i marek. W każdej perfumerii Sephora możesz zwrócić do recyklingu puste opakowania po kosmetykach. Sephora wspieramy też ekoedukcję wśród pracowników oraz Klientów.

 

Dowiedz się więcej o środowiskowym zaangażowaniu Sephora https://www.sephora.pl/sephora-stands-PL.html

Dowiedz się więcej o recyclingu w Sephora https://www.sephora.pl/recycling.html

serce Sephora Stands