#Trendy #Sephora News!

Jak ratować świat i nie zwariować?

medytująca kobieta w bańce

Rozmowa Arety Szpura z Martą Niedźwiecką, psycholożką, autorką podkastu „O zmierzchu”.

Areta Szpura: Marta, pracujesz jako terapeutka. Czy zauważyłaś, że coraz więcej ludzi przychodzi do ciebie z problemami, które dotyczą właśnie zmian klimatu?

 

Marta Niedźwiecka: Tak, jest ich wielu wśród tych, z którymi rozmawiam w gabinecie. To grupa ludzi zwłaszcza w młodszym wieku. Temat klimatu czy zmian klimatycznych, ale też innych niepokojów, społecznych nierówności to ważna składowa, która odbiera im poczucie bezpieczeństwa. Jeśli jesteś młody i myślisz o sobie w perspektywie 20-letniej, to chcesz mieć pewność, że za te 20 lat rzeczywistość będzie w miarę podobna do obecnej. My tego nie możemy zagwarantować nawet w perspektywie 10-letniej. Szczególnie w przypadku osób wyjątkowo wrażliwych, troska o przyszłość naszej planety w połączeniu z innymi osobistymi problemami, może spowodować nawet tzw. „depresję klimatyczną”. Jest to rodzaj apatii psychicznej wynikający właśnie z lęku o to, co będzie z naszym światem.

 

Zanim przejdziemy do tego jak sobie radzić z tymi naszymi uczuciami, bo to jest najważniejsze, chciałabym poruszyć kwestię tego jak mówimy o zmianach klimatu, zwłaszcza w mediach. Niestety odnoszę wrażenie, że głównie robi się to przez lęk i zastraszanie.

 

Jak zatem Twoim zdaniem powinno się mówić o kwestiach klimatycznych?

 

Trzeba mówić wprost o problemach i wyjaśniać je zwykłemu człowiekowi, nie mówić o nich w charakterze skandalizujących „click-baitowych headlinów”. Moim zdaniem skutek tego skandalizującego tonu wokół poważnych problemów naszego świata, jest taki, że wiele osób cierpi na wyparcie tych problemów. To jest normalny mechanizm psychologiczny. Tym osobom, które odczuwają opór wobec tych trudnych tematów, proponuję wzięcie oddechu
i przemyślenie co w tej informacji jest dla mnie tak trudnego, że ja nie mogę jej usłyszeć w całości? To może być wiadomość o niedźwiedziach ginących z głodu, albo o powodziach w Niemczech w te wakacje.

Zadajmy sobie wówczas pytanie: co właśnie odczuwam, czego nie chcę przyjąć do wiadomości? Może boję się, że to może oznaczać nadejście powodzi w Polsce? Może właśnie dociera do mnie, że naprawdę dzieje się coś złego na planecie? Chciałabym / chciałbym uchronić swoje życie, majątek, dom rodziców, który stoi gdzieś niedaleko rzeki itd. Czy zatem jest coś takiego, co ja mogę zrobić chociażby w zmianie swego sposobu myślenia, co może spowodować długofalową zmianę, osłabienie tego tematu?

Nie wypierajcie tego lęku, nie opowiadajcie sobie, że wszystko będzie dobrze, bo nie będzie. Jesteście właścicielami wrażliwego mechanizmu, który wam mówi, że na zewnątrz jest coś nie tak, nie zagłuszajcie go. On jest po coś. Ludzie, którzy żyją w lęku związanym z przyszłością planety doświadczają prawdy o rzeczywistości.

 

Mam wrażenie, że większość naszych złych uczynków jako ludzkości, jest spowodowanych właśnie naszą ucieczkę od dyskomfortu. Udajemy, że go nie ma, chowając się w zabetonowanych przestrzeniach.

 

Zgadza się. Przecież protokół z Kioto powstał w 97, a już na długo przedtem wiedzieliśmy, że ta droga, którą idziemy nie do końca jest ok. No i teraz oglądanie rzeczywistości z tego miejsca, w którym odczuwamy ten dyskomfort może sprawi, że będziesz częściej gasić światło i nie będziesz marnować rzeczy, będziesz mniej kupować? Może odczuwając ten dyskomfort będziesz myśleć jak zaangażować swoją energię czy zasoby w to, żeby wspólnie coś zmienić, bo ja nie za bardzo wierzę w spychanie odpowiedzialność na jednostki.

 

Ja się zgadzam z tym przenoszeniem odpowiedzialności na wspólnoty, na rządy i na biznes, ale będę też broniła moich babysteps’ów, czyli tej przysłowiowej „słomki” – od czegoś trzeba zacząć.

 

Tak, ale ważne jest żeby zachować balans. Ja osobiście się staram tak postępować, bo to jest bardzo ważne. Jeśli 20 milionów Polaków zmieni pewne nawyki to to będzie bardzo konkretna zmiana, tylko nie poprzestawajmy na słomkach, lecz na takich prawdziwych zmianach nawyków. Można wymuszać na rządach lokalnych zmianę modelu transportu np. będąc w grupie, mamy dużo większą siłę, tylko ta grupa się musi jakoś identyfikować. Zmieniają się również nasze wybory konsumenckie, wybory polityczne, co jest najpoważniejszym elementem w tym wszystkim.

 

Skoro my już od tak dawna o tym wiemy, a poprzednie pokolenia nic za bardzo z tym nie zrobiły, to czy można jakoś to psychologicznie wytłumaczyć?

 

Jest taki żart terapeutyczny: never underestimate the power of denial (czyli nigdy nie przeceniaj siły wyparcia). To jest największa siła we wszechświecie. Ucieczka od dyskomfortu.

 

Czy skoro aż tak długo siedzisz w tym temacie, czy widzisz jakieś światełko w tunelu? Czy ludzie są coraz bardziej świadomi? I czy też coraz więcej się mówi o emocjach?

 

Tak, na pewno. Pamiętam jak pierwszy raz poszliśmy do lasu sprzątać podczas Dnia Ziemi: ludzie do nas wychodzili z domów i próbowali nas stamtąd przegonić, bo w ogóle nie rozumieli tego tematu. A teraz jednak ludzie wiedzą, że lasy trzeba sprzątać, bo są tacy niemądrzy ludzie, którzy zrzucają tam swoje śmieci. I powszechność w ogóle dialogu o czymś takim jak zrównoważony stosunek człowieka do środowiska, dramatycznie przyspieszyła szczególnie w ciągu ostatnich 10-30 lat. Więc na pewno tego jest dramatycznie więcej i też zmiany są legislacyjne, zmiany mentalne, powstawanie i sukces różnych form Partii Zielonych, to się wszystko dzieje i ta zmiana jest gigantyczna przez te 30 lat. Natomiast jednocześnie erozja środowiska nie spowolniła, więc my ciągle jesteśmy w cudzysłowie kilka dekad do tyłu za tym, co żeśmy zepsuli.

 

Przez te ostatnie 30 lat uwierzyliśmy, że konsumpcjonizm otworzy nam drzwi do szczęścia. Większość ludzi, którzy żyją w tym kraju, pamięta na przykład wykładanie koszy na śmieci gazetami i to było wówczas całkowicie akceptowane rozwiązanie. My jako ludzie się zmieniamy i zaczynamy coś rozumieć. Ale ta zmiana jest trochę za wolna względem rozpędzonego procesu destrukcji planety.

 

Poruszyłaś jeszcze drugi aspekt, który też mnie ciekawi z takiej strony psychologicznej, bo pierwsze to unikanie cierpienia, ale też dużo rzeczy, które robimy źle, bierze się stąd, że nie jesteśmy ok sami ze sobą, mamy jakieś lęki i nie czujemy się dobrze, więc próbujemy sobie np. coś kupić. Pytanie jak się w tym wszystkim odnaleźć i na początku się nie przerazić tą zmianą? Jak zadbać o siebie i się nie wypalić?

 

Dotykamy tu czegoś takiego, co nazywamy „problemem dorosłości”. Dorośli ludzie, w sensie dojrzałości wewnętrznej, zaczynają rozumieć, że różne ich impulsy i pragnienia dziecięce muszą nieuchronnie podlegać mechanizmom regulacyjnym - nie można np. jeść ciastek od rana do nocy. Kiedyś musisz zjeść warzywa i witaminy.

Nasz kurs dorosłości jest bardzo brutalny, ponieważ długo się zachowaliśmy jak głupie dzieci. Dlatego teraz musimy być bardzo mądrymi dorosłymi.  To oznacza taki czas w rozwoju cywilizacji, w którym bardzo wiele rzeczy będzie musiało być powstrzymywane, czyli wzbogacenie się, różne elementy związane z taką niepowstrzymaną ekspansją.

Zarówno na poziomie indywidualnym – nie potrzebujemy przecież co roku nowego telewizora, ale też na poziomie np. biznesu – np. zyski przedsiębiorstwa nie mogą rosnąć co roku o 100 proc. Musimy mądrzeć z każdym dniem. Oznacza to znoszenie dyskomfortów, ujawnianie przed sobą różnych niewygodnych prawd, ale też budowanie współpracy, która pomaga tak, jak dawniej nam pomagała istnieć w trudnych realiach. Niejedną wielką katastrofę przetrwaliśmy dlatego, że umieliśmy współpracować i naprawdę potrafimy to robić.

 

Niestety ta umiejętność w obecnej dobie zanika. Jeżeli coś uratuje świat, to będzie to wspólnotowość. To jest unikalna kompetencja pośród naczelnych, unikalna kompetencja człowieka: współpraca poza grupą krewniaczą. Czyli oprócz najbliższych kuzynów i pociotków, jesteśmy w stanie się porozumieć z ludźmi z innego kontynentu i jak to zrozumiemy, to być może ta dorosłość się skończy tym, że na starość będziemy bezpiecznymi i wesołymi staruszkami, takim Grekiem Zorbą, a jak nie będzie wspólnotowości i dorastania to nie będzie starości.

 

Jak jeszcze od strony psychologicznej o siebie zadbać? Gdy się naoglądasz tych wiadomości, naczytasz porad i zaczniesz coś robić, ale widzisz, że to nie przynosi skutku, gdy czujesz, że cały czas musisz iść pod prąd.  Jak w tym wszystkim nie zwariować?

 

Po pierwsze – nie stawiać sobie zbyt wygórowanych celów. Tylko takie realistyczne. Szukać dla siebie wspólnot, bo jesteśmy też w takich czasach, w których nam się wydaje, że wystarczy mieć swoją drugą połówkę, że wystarczy mieć związek a wszystko będzie ok. No nie.

 

Jak to zrobić? Znaleźć jakąś grupę na Facebook’u?

 

Fajnie jest zacząć od grupy na Facebooku, ale ja bym jednak stawiała na interakcje realne, że jeżeli grupa na Facebooku ludzi mieszkających np. w średniej wielkości miejscowości, którzy jeżdżą na rowerach, a oprócz tego są pro eko, jeżeli zaczną się spotykać regularnie, to ona się tak skonsoliduje, że nie dosyć, że będą nowe przyjaźnie, relacje itd., to ci ludzie prędzej czy później zaczną wspólną energię używać do tego, żeby coś robić, np. pójdą do miasta i powiedzą: „Zróbmy piknik i opowiedzmy ludziom o czymś tam, albo posprzątajmy ten las wspólnie!”, bo tak to działa, to jest normalna dynamika układu. Grupa wytwarza dodatkową energię, którą się pożytkuje, żeby grupę wewnętrznie skonsolidować, im bardziej skonsolidowana grupa, tym więcej energii, tym większe cele i tym dalej można zajść.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę.

*******************************************************************************************************

Areta Szpura Biografia

*******************************************************************************************************

Sephora zobowiązała się do wspierania bardziej odpowiedzialnego piękna, działań w zakresie zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska. Na sephora.pl i w perfumeriach, na Klientów czekają specjalne oznaczenia ekozaangażowanych produktów i marek. W każdej perfumerii Sephora możesz zwrócić do recyklingu puste opakowania po kosmetykach. Sephora wspieramy też ekoedukcję wśród pracowników oraz Klientów.

 

Dowiedz się więcej o środowiskowym zaangażowaniu Sephora https://www.sephora.pl/sephora-stands-PL.html

serce Sephora Stands